sobota, 6 grudnia 2014

Moja najlepsza przyjaciółka

Z moją najlepszą przyjaciółką nie widziałam się 2 lata. Poznałyśmy się w szkole średniej, mieszkałyśmy razem w bursie. Jednym słowem 24 godziny na dobę RAZEM. Wspólne śniadania, potem szkoła, po lekcjach obiad, nauka, kolacja, sen... Tak mijał każdy dzień. W prawdzie nasza grupka dziewczyn była nieco liczniejsza, ale to właśnie z nią zaprzyjaźniłam się najbardziej. Minęły 2 lata. Ale ten czas nie zmienił nic. Dzwonimy do siebie, piszemy, zwierzamy. Wiadomo, że nie jest już tak jak kiedyś, ale dla mnie to ogromny dar, że pomimo upływu czasu potrafimy bez żadnego dystansu rozmawiać ze sobą, umiemy śmiać się, plotkować... Dla mnie okres szkoły średniej był czasem wielkich zmian. Zarówno w sferze psychicznej jak i duchowej. To właśnie wtedy poznałam mężczyznę, z którym jestem do dziś. I to właśnie z tamtego okresu mam najwięcej wspomnień, ale także problem z oderwaniem się od niego. Są momenty kiedy żyję tylko przeszłością.

Moja najlepsza przyjaciółka za 8 miesięcy wychodzi za mąż. Wiedziałam już o tym rok temu. Byłam jedną z pierwszych osób, z którymi podzieliła się tą informacją. Cieszyłam się jak dziecko. Jestem w przygotowania do tego ślubu bardziej wkręcona, niż w niejeden ślub w rodzinie. Jej narzeczonego znam dość dobrze, ponieważ już w liceum byli parą. Moja przyjaciółka jest w tym związku dość dominująca, pełna energii, wprowadza życie do ich relacji. On natomiast spokojny, zawsze cichy, robiący wszystko co ona mu powie. Na początku wydawało się to urocze, jednak kiedy ostatnio napisała mi, że jej narzeczony dziwnie się zachowuje od razu zapaliła mi się czerwona lampka. Podejrzewa, że ma inną, w co mimo wszystko nie chce mi się wierzyć. Nie ma na to żadnych dowodów. Mówi, że traktuje ją jak powietrze, ciągle spędza czas na grach komputerowych, nie robi nic. Dla mnie to pewien niepokojący sygnał. 8 miesięcy do ślubu... Nie wiem co o tym myśleć. Przez te ostatnie dwa lata czytałam trochę książek na temat relacji kobieta-mężczyzna, głównie podrzucanych mi przez księży w konfesjonale, jestem także w trakcie słuchania Pachnideł i mam wrażenie, że moja przyjaciółka nieświadomie zabrała swojemu narzeczonemu możliwość decydowania. I teraz kiedy pojawiają się poważniejsze sprawy, ona sobie nie radzi, a w swoim narzeczonym nie ma żadnego oparcia. Bo ważniejsze są gry. Nie wiem, czy to jest źródło problemów, nie chcę ich rozwiązywać, ani narzucać im czegokolwiek. Jednak martwię się. Może zupełnie moja teoria jest bezpodstawna i beznadziejna. Nie wiem. Jednak martwię się.

P.S. Proszę Was o modlitwę w ich intencji. O cokolwiek, co pomoże im wybrać właściwie, póki mają możliwość wyboru. Ja nic nie mogę zrobić, więc niech ON pomoże.

7 komentarzy:

  1. +
    podeślij to przyjaciółce: http://www.deon.pl/inteligentne-zycie/ona-i-on/art,448,test-na-milosc-5-pytan-sprawdzisz-sie.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za link. Chociaż mam wrażenie, że w ich relacji powinny paść inne pytania. Ale gdybyś miała coś wartościowego jeszcze to możesz podesłać. Może akurat to będzie ważny krok.

      Usuń
    2. Może po prostu tak jak piszesz ona się pogubiła w tym wirze przygotowań, on jest przerażony całą sytuacją, a do tej pory o niczym nie decydował i teraz chce uciec od tego zgiełku. Może to nic strasznego...

      Usuń
  2. A to znasz?
    http://zonaimaz.com/2014/11/29/zanim-powiesz-tak/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego to i ja zaczerpnęłam wiele ważnych wskazówek. Dzięki:) Mam nadzieję, że się przyda. Oczywiście za wszelkie inne tego typu artykuły też dziękuję.

      Usuń
    2. Hej, trafilam do Ciebie od Meg, buszuje sobie i widze link do mnie (dzieki wielkie Ada Karolowa).
      Oczywiscie nie znam calej sytuacji. Moze byc tak, ze Narzeczony troche sie wystraszyl calego zamieszania ze slubem, szczegolnie jesli Przyjaciolka szefuje cala impreza. Moze warto sprobowac go wkrecic bardziej w przygotowania, dam mu jakiej decycje do podjecia, zeby czul sie potrzebny?
      Mimo wszystko faktycznie dobrze, zeby Przyjaciolka zadala sobie te pytania, ktore wymienilam, zanim powie TAK w dzien slubu.
      Trzymam mocno za nich i za Twoja role duchowe palce.
      Pozdrawiam serdecznie ;*

      Usuń
    3. Dzięki za to inne spojrzenie do tematu. Mam nadzieję, że porozmawiamy sobie na spokojnie i dowiem się czegoś więcej. Ostatnio widzę, że przyjaciółka unika głębszych zwierzeń, dystansuje się kiedy pojawia się temat jej narzeczonego, ale zobaczymy. Będę ją wspierać. A do czego Wy też się przyczyniacie, Dzięki:*

      Usuń